poniedziałek, 6 lutego 2017

♡ Mochi - czyli 'ryżowe coś' ♡

Jest już za mną wiele japońskich słodyczy; od takich 'chrupkich' jak pocky, po mięciutkie żelki. Jednak miesiąc temu dane było mi spróbować czegoś naprawdę dziwnego. Z początku nie wydawało mi się jakieś przepyszne, nie ciągnęło mnie do tego zbytnio... Teraz dla odmiany to ubóstwiam! A chodzi mi o..

♡ Mochi ♡


Czym jest mochi? Mochi 餅 to tradycyjne japońskie kluski/ciastka robione z klejącego ryżu, ale także z mochiko, czyli mąki ryżowej. Można kupić wiele rodzajów mochi; są mochi truskawkowe, mango, liczi, z sezamem, z nadzieniem z zielonej herbatki, z czerwoną fasolą, jagodowe.. Długo by wymieniać, jest ich naprawdę wiele.


Znalezione obrazy dla zapytania kawaii mochi




Mochi są dostępne w Polsce. Można zakupić je w Kuchniach Świata, słynnym sklepie mangowym 'Yattcie' i wielu innych internetowych sklepach. 


Przygotowanie mochi jest niezbyt skomplikowane, ale wymaga dużego nakładu pracy. Ryż ubija się do uzyskania miękkiej masy, a następnie formuje w kształty - kulki, sześcianiki i inne figury geometryczne. Zdarza się jednak tak, że przygotowanie ryżowych kulek może urosnąć do rangi ceremonii i nosi nazwę Mochitsuki. 


Taka produkcja cukierków wydaje się zajmować ważną pozycję w historii kultury Japonii, ponieważ temu rytuałowi poświęcone zostały satyryczne drzeworyty słynnego artysty Utagawy Kuniyoshiego.

Już nie wspomnę o tym, jaki to wywarło wpływ  na moją psychikę! Tak jak nigdy nie przepadałam za tymi klejącymi kulkami, tak od tego momentu wręcz je ubóstwiam. Wniosek jeden: możesz wcisnąć człowiekowi wszystko, jeśli odpowiednio to zaprezentujesz. To chyba nie jest zbyt odkrywcze, ale po raz pierwszy nabrałam się i co najlepsze: wcale nie żałuję!

Oczywiście Japończycy nie nazywaliby się Japończykami, gdyby nie zaczęli tworzyć cudów-niewidów z takich ubitych kulek. I mogą to być króliczki, pieski, bociany, serduszka, samochody, a nawet sarnie kupki, które są czekoladowe i mają "kupkowaty" kształt. Nazywają się "鹿のふん" [czyt. shika no fun]. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz